rozbrojenie

Trzeba umieć się rozbroić.
Ja przeprowadziłem taką wojnę. Trwała ona całymi latami. Była straszna.
Ale teraz jestem rozbrojony.
Nie boję się niczego, ponieważ „miłość usuwa lęk" (1J 4,18).
Rozbroiłem się z chęci dopięcia swego,
usprawiedliwiania się kosztem innych.

Nie trwam już w pozycji „na baczność",
zazdrośnie uczepiony moich bogactw.
Przyjmuję i dzielę.
Nie zależy mi szczególnie na mych ideach i planach.
Jeśli zaproponowane mi zostaje inne, lepsze, chętnie je przyjmuję.
Czy też nie lepsze, ale dobre.
Widzicie, zrezygnowałem ze stopnia wyższego...
To, co jest dobre, prawdziwe, rzeczywiste,
gdziekolwiek się znajduje, jest dla mnie najlepsze.
Dlatego już się nie boję.
Kiedy się już niczego nie posiada, nie ma się już więcej lęku.
„Któż odłączy nas od miłości Chrystusa?" (Rz 8,35)
Ale jeśli rozbroję się,
wyzbędę się siebie, jeśli otworzę się na Boga-Człowieka,
który czyni wszystko nowym,
wówczas On sam wymazuje złą przeszłość
i zwraca nam nowy czas, gdzie wszystko jest możliwe.

Atenagoras I, Arcybiskup Konstantynopola (+1972)

--
Photo courtesy of Kamyar Adl