Jan zobaczył Jezusa, nadchodzącego ku niemu, i rzekł: Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. To jest Ten, o którym powiedziałem: Po mnie przyjdzie Mąż, który mnie przewyższył godnością, gdyż był wcześniej ode mnie. Ja Go przedtem nie znałem, ale przyszedłem chrzcić wodą w tym celu, aby On się objawił Izraelowi. Jan dał takie świadectwo: Ujrzałem Ducha, który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim. Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego nad Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym. Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym.

Jan zobaczył Jezusa, nadchodzącego ku niemu, i rzekł: Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. To jest Ten, o którym powiedziałem: Po mnie przyjdzie Mąż, który mnie przewyższył godnością, gdyż był wcześniej ode mnie. Ja Go przedtem nie znałem, ale przyszedłem chrzcić wodą w tym celu, aby On się objawił Izraelowi. Jan dał takie świadectwo: Ujrzałem Ducha, który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim. Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego nad Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym. Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym.

* * *

Dawno temu, pewna staruszka opatulona potarganymi łaszkami przebiegała uliczki małej miejscowości, pukając do wszystkich drzwi i prosząc o jałmużnę. Nie miała jednak szczęścia. Niektórzy obrzucali ją wyzwiskami, inni szczuli psami, aby ją jak najszybciej odpędzić. Inni wciskali jej do fartuszka na odczepne kawałki spleśniałego chleba i zgniłych kartofli.

Jedynie dwoje starców, którzy mieszkali w malutkiej chatce na obrzeżach wioski, wpuściło biedaczkę do swojego domu i ugościło. «Przycupnij sobie i ogrzej się», powiedział do niej starzec, podczas gdy żona przygotowywała jej miseczkę ciepłego mleka i kroiła wielką pajdę chleba. Potem, kiedy jadła, obdarowali ją miłymi słowami i pocieszeniem.

Następnego dnia w tej samej miejscowości wydarzyła się nieprawdopodobna historia. Królewski posłaniec odwiedzał wszystkie domy i zapraszał rodziny na królewski zamek.

Wywołało to we wsi wielkie zamieszanie. Po południu wszystkie rodziny wystrojone w świąteczne stroje stawiły się na zamku. Każdemu z nich wskazano miejsce w wielkiej jadalni. Kiedy już wszyscy zasiedli, służba rozpoczęła podawanie dań.

Po chwili z ust wszystkich biesiadników dały się słyszeć pomruki niezadowolenia i ukrywanej wściekłości bowiem usłużni kamerdynerzy serwowali gościom ziemniaczane łupiny, kamienie i kawałki spleśniałego chleba. Jedynie na talerzach dwojga staruszków siedzących w kącie nakładano z wielką uprzejmością wykwintne i smaczne potrawy.

W pewnym momencie wbiegła na salę ubrana w żebracze łachmany kobieta. Wszystkim odebrało głos.

«Dzisiaj - powiedziała kobieta - pragnę was poczęstować wszystkim tym, czym wy obdarowaliście mnie wczoraj».

Potem zdjęła z siebie żebracze łachmany, pod którymi lśnił złoty strój, wytłaczany szlachetnymi kamieniami.

Była to Królowa.

Bruno Ferrero, Jałmużna.

* * *

Dzisiejsza Ewangelia mówi o Janie Chrzcicielu, który był jedynym, który rozpoznał Jezusa i dał temu świadectwo. Nie tylko słowami ale i czynem: wiemy, że do końca świadczył o prawdzie, przyznawał się do niej i do niej wzywał chociażby Heroda, któremu wyrzucał złe postępowanie: wzięcie za żonę małżonkę swego brata Filipa.

Dlaczego dziś żyje nam się nie najlepiej, o czym świadczy chociażby nasze narzekanie na to, czy tamto w świecie, a głównie na siebie nawzajem? Dlaczego? Bo może coraz trudniej jest nam rozpoznawać Chrystusa w sobie, który często przychodzi do nas w sposób niepozorny, pod przykryciem biedaka, chorego, potrzebującego... Zrobiliśmy się wygodni i wolimy często Chrystusa ograniczać do przestrzeni kościoła parafialnego, do wymiaru jednego dnia w tygodniu – niedzieli.

Piszę to także do siebie. Tydzień temu wracając z miasta do domu zakonnego spotkałem na rogu dwóch ulic niedaleko od domu pewną biedną kobiecinę. Prosiła mnie o coś. Zauważyłem ją, ale nie miałem odwagi dopytać, o co jej chodziło. Wyglądała naprawdę na biedaczkę, może alkoholiczkę – nie wiem dokładnie. Nie wiem, bo się nie zatrzymałem. Poszedłem dalej przestraszony, zajęty swoimi sprawami.

Zastanawiam się nad siłą Jana Pawła II. On nie robił niczego nadzwyczajnego. Po prostu kiedy w czasie swoich pielgrzymek spotykał robotników, których prawa były łamane miał odwagę upominać się o nich. Kiedy spotykał dzieci traktował je serio. Słuchał ich głosu. Nie lekceważył tak, jak robi to wielu tzw. dorosłych. Był świadkiem prawdy. Miał czas dla zwykłych ludzi, bo w tych zwykłych ludziach dostrzegał Jezusa. Był Janem Chrzcicielem naszych czasów. Jan Chrzciciel rozpoznał Jezusa na brzegu Jordanu. Jan Paweł II rozpoznał Go w naszych braciach i siostrach, w tych najbiedniejszych, za którymi często nikt się nie wstawia.

Jan Chrzciciel i Jan Paweł II umarli. Ale żyjesz ty. Ja też żyję. To od ciebie i ode mnie, od nas wszystkich, którzy jeszcze żyjemy zależy co zrobimy z przesłaniem Ewangelii, co zrobimy z Janem Pawłem II – czy tylko uczcimy go przez beatyfikację, czy też więcej: podejmiemy to, co sam robił i to jak to robił: z miłością rozpoznawał Boga w drugim człowieku i spieszył mu z pomocą, w szczególności, gdy był to człowiek na którego inni nie zwracali uwagi.

Cytat

Czystość przejawia się szczególnie w przyjaźni wobec bliźniego. Przyjaźń rozwijana między osobami tej samej płci bądź różnych płci stanowi wielkie dobro dla wszystkich. Prowadzi do wspólnoty duchowej.

Katechizm Kościoła Katolickiego 2347

Artykuł na email

emailChcesz otrzymywać powiadomienie o każdym nowym artykule? Wystarczy, że założysz konto!

Możesz w każdej chwili zrezygnować z subskrypcji pisząc na adres Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. Administratorem twoich danych jest o. Dariusz Michalski SJ. Więcej informacji dotyczących sposobu i zakresu przetwarzania twoich danych możesz uzyskać tutaj

Nie pamiętasz hasła?
Nie pamiętasz nazwy?

Gościmy

Odwiedza nas 196 gości oraz 0 użytkowników.

UWAGA! Serwis używa cookies.

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem