stajenka 2019

Być może to były szybkie Święta: sprzątanie, przygotowywanie Wigilii, sama wieczerza potem Pasterka… ciągle coś się działo. Tak sobie myślę, że na szczęście jest czas Oktawy Bożego Narodzenia czyli ośmiu dni, które Kościół przeżywa jako jeden dzień świąteczny Narodzin Jezusa. Tak, tak – każdy dzień w oktawie Bożego Narodzenia ma rangę święta. Jest to dla nas świetna okazja by zatrzymać się przy żłóbku, by uważniej przeżyć żłóbek, który uobecnia się w czasie Eucharystii. By zadać sobie pytanie czy tylko podziwiam żłóbek w kościele, na zdjęciach, czy też odnajduję go w sobie, w swoim sercu. Z pomocą przychodzi św. Ignacy Loyola, który w kontemplacji o Narodzeniu Jezusa mówi tak:

Widzieć osoby, a mianowicie Panią naszą, i Józefa, i służącą, i Dzieciątko Jezus po jego narodzeniu. Ja zaś sam stanę się służką ubożuchnym i niegodnym, patrząc na nich, kontemplując ich i służąc im w ich potrzebach tak, jakbym tam znalazł się obecny, z całym, jakie tylko jest możliwe, uszanowaniem i ze czcią es. A potem wejść w siebie samego, aby jakiś pożytek [duchowny] wyciągnąć (ĆD 114).

Święta Bożego Narodzenia zapraszają nas do kontemplacji. Do uważnego przyjrzenia się scenie narodzenia. Najpierw maleńkiemu Jezusowi. Patrząc na niego trzeba zadać sobie pytanie jak przyjmuję to, co słabe i nieporadne w moim życiu? Czy przypadkiem nie jestem zbyt wymagający wobec siebie lub innych? Czy nie żyję pod presją spełniania oczekiwań? Jak traktuję to małe, bezbronne dziecko, które jest we mnie? Czy nie żyję w stanie wewnętrznego konfliktu chcąc siłą rozwiązywać codzienne problemy choćby nakazując sobie to czy tamto? W stajence nie ma siły, przemocy, nakazów. Tam czas jakby się zatrzymał. Wszyscy skupieni są na Dziecku, na bezbronnym Jezusie.

Dalej mogę popatrzeć na Maryję, która rodzi w najmniej dogodnych okolicznościach. Która w swoim sercu rozważa wszystko, co widzi. Niepewna, skrępowana? A może pełna radości z Syna, o którym wie, że jest już nie tylko jej Synem, ale Bratem i Panem dla każdego człowieka na ziemi. Maryjo czego możesz mnie nauczyć?

Mogę spojrzeć na Józefa, który zapewne zadaje sobie wiele pytań: o co w tym wszystkim chodzi? Gdzie tu jest Bóg? Kim jest Jezus? A jednocześnie jest posłuszny Bożym wezwaniom. Jest kimś na kogo może liczyć Maryja. Jest kimś na kim może się oprzeć. Wie, że Józef będzie opiekował się Jezusem, że Go nie zostawi.

Są pasterze – prości ludzie. Bardzo prości. Ich praca to codzienne przebywanie ze zwierzętami. To do nich zwraca się Anioł z Dobrą Nowiną o narodzinach Mesjasza. Nie wybiera kogoś nadzwyczajnego. Prostota. Taka sama jakiej trzeba, żeby zorganizować Wigilijną wieczerzę, bez zadęcia, bez przepychu, który mógłby przesłonić Miłość. Czy nie zatraciłem w moim życiu prostoty prowadzącej do uważności na drugiego człowieka?

I są zwierzęta, które towarzyszą Jezusowi. Ks. Twardowski napisał o nich pięknie: „Osioł pewny siebie, wół zarozumiały. Bóg się nie wstydzi, że jest taki mały!”. Tak, jest we mnie osioł, który skupia się na sobie, w swojej życiowej upartości, pewności siebie: tylko moje rozwiązania są dobre! I mogę się gorszyć, że Bóg wybrał lichą stajenkę, ciemną, śmierdzącą grotę, by w niej przyjść na ziemię. Ja bym to urządził inaczej. I jest wół – zarozumiały, któremu też trudno przyjąć Boże plany, Boże ścieżki. A jednak Jezus przyjmuje ich towarzystwo. Przyjmuje mnie z moim wewnętrznym nieuporządkowaniem czy wręcz pogubieniem. Ale przecież nie przychodzi do tych, którzy się mają dobrze, ale do chorych. Do mnie.

Zatrzymaj się, odkryj stajenkę w sobie. Bądź w niej i powracaj do niej. Nie tylko w Boże Narodzenie, nie tylko w Oktawie, ale zawsze wtedy, gdy poczujesz, że się pogubiłeś, że nie wiesz już kim jesteś. Ona wskaże Ci drogę.