niespodziewany-gosc

Ktoś mocno zaczął walić do drzwi.
Przestraszyłem się.
Przecież nikogo się nie spodziewałem.
Walenie narastało.
Przeradzało się w głuche dudnienie,
i napełniało cały dom.
Spokój pierzchł.
Nie mogłem się nigdzie schronić przed hałasem i niepokojem.
W końcu podjąłem decyzję:
otworzę drzwi, ktokolwiek za nimi jest.
Gdy to zrobiłem
zobaczyłem za nimi przestraszony i skulony... lęk.
Nagle zrobiło mi się go żal.
Zrozumiałem, że nie znalazł nikogo,
kto chciałby go wysłuchać.
Zaprosiłem go do środka.
Gdy wszedł ku memu zaskoczeniu zrobiło się cicho.
Usiedliśmy naprzeciw siebie.
Zaczął opowiadać mi o sobie.
Słuchałem z uwagą, bez przerywania.
Miał tyle do powiedzenia!
A gdy już wszystko opowiedział
uśmiechnął się jak dziecko:
pogodnie i przyjaźnie.
Teraz już wiem, że gdy do moich drzwi
wali głośno niespodziewany gość
to najlepszym, co mogę zrobić
jest wpuścić go
i pozwolić mu mówić.

Cytat

"Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia." - w przeciwieństwie do pijanego myślenia!

2 Tm 1,7

Artykuł na email

emailChcesz otrzymywać powiadomienie o każdym nowym artykule? Wystarczy, że założysz konto!

Możesz w każdej chwili zrezygnować z subskrypcji pisząc na adres Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. Administratorem twoich danych jest o. Dariusz Michalski SJ. Więcej informacji dotyczących sposobu i zakresu przetwarzania twoich danych możesz uzyskać tutaj

Nie pamiętasz hasła?
Nie pamiętasz nazwy?

Gościmy

Odwiedza nas 95 gości oraz 0 użytkowników.

UWAGA! Serwis używa cookies.

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem