niespodziewany-gosc

Ktoś mocno zaczął walić do drzwi.
Przestraszyłem się.
Przecież nikogo się nie spodziewałem.
Walenie narastało.
Przeradzało się w głuche dudnienie,
i napełniało cały dom.
Spokój pierzchł.
Nie mogłem się nigdzie schronić przed hałasem i niepokojem.
W końcu podjąłem decyzję:
otworzę drzwi, ktokolwiek za nimi jest.
Gdy to zrobiłem
zobaczyłem za nimi przestraszony i skulony... lęk.
Nagle zrobiło mi się go żal.
Zrozumiałem, że nie znalazł nikogo,
kto chciałby go wysłuchać.
Zaprosiłem go do środka.
Gdy wszedł ku memu zaskoczeniu zrobiło się cicho.
Usiedliśmy naprzeciw siebie.
Zaczął opowiadać mi o sobie.
Słuchałem z uwagą, bez przerywania.
Miał tyle do powiedzenia!
A gdy już wszystko opowiedział
uśmiechnął się jak dziecko:
pogodnie i przyjaźnie.
Teraz już wiem, że gdy do moich drzwi
wali głośno niespodziewany gość
to najlepszym, co mogę zrobić
jest wpuścić go
i pozwolić mu mówić.

+AMGD by Dariusz Michalski SJ. 2019
Wykonanie: Solmedia.pl

UWAGA! Serwis używa cookies.

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem