po-stronie-zycia

Istnieje wielka pokusa, aby w obliczu różnych przeciwności i cierpień wycofać się z życia. Z życia czyli z czego? Na pewno nie z różnych wydarzeń, które ono z sobą niesie, bo przecież wcześniej czy później i tak nas dopadną czy tego będziemy chcieli czy też nie. Ale możemy się wyrzec swego zaangażowania w nie, swego świadomego przyjęcia ich i równie świadomej odpowiedzi, której możemy udzielić swoim życiem. Możemy. Nie musimy. Możemy bowiem np. zamiast zaangażowanej odpowiedzi wybrać pasywność, ucieczkę.

 

W życiu każdego z nas przychodzi taki moment, gdy zaistniałe okoliczności życiowe nie pozwolą nam na dalsze trwanie w postawie niezdecydowania: trochę zaangażowania, a trochę wycofania. To, jakiej odpowiedzi udzielamy życiu, to nie tylko nasza prywatna sprawa. Bo doświadczają tego w pierwszej kolejności nasi bliscy. Jeśli my sami wycofujemy się z życia, a dalej żyjemy to jest to możliwe dlatego, że ktoś inny dźwiga za nas ciężar, którego sami nie chcieliśmy ponieść.

A więc mamy do wyboru: albo być pasywnym pasażerem autobusu o nazwie „życie”, albo być aktywnym kierowcą i decydować o jego kierunku. Każdy z nas niezależnie od tego, jak bardzo jest uwarunkowany przez różne okoliczności życiowe: mniej lub bardziej szczęśliwe dzieciństwo, mniej lub bardziej udane wychowanie, mniej lub bardziej pozytywni bohaterzy, których spotkał na swojej drodze, mniej lub bardziej „pozytywny” charakter czy temperament, który otrzymał od Stwórcy itd. - niezależnie od tego wszystkiego każdy z nas dysponuje swoją własną wolnością, w ramach której może swobodnie decydować o jakimś wymiarze własnej osoby i własnego życia. A przez to mieć wpływ na innych albo afirmujący życie lub niszczący je.

Przed takimi decyzjami nie uciekniemy. Jeśli nawet komuś wydaje się, że udało mu się znaleźć bezpieczne i odseparowane miejsce od reszty świata, to czyż już nie podjął konkretnej decyzji?

Bóg potrzebuje naszych decyzji na rzecz życia. Bez nich nie może nas zbawić. Nie chce zbawiać na siłę, automatycznie. Czeka aż się obudzimy do życia – nie budźcie jej dopóki sama nie zechce – mówi autor Księgi Pieśni nad Pieśniami. Bóg jest autorem naszej wolności i naszej wolnej woli. Jako ich Stwórca chce je w nas uszanować do końca. Nawet wtedy, gdy w swoim życiowym pogubieniu oddajemy kierownicę życia zachowaniom lub środkom, które nas zniewalają. Także wtedy, gdy powierzamy ją komuś, kto zastępuje nam Boga. Nawet jeśli się tak stanie On dalej nas szuka i walczy o naszą wolność. O to, byśmy zdecydowali się z niej korzystać dla dobra, dla życia, dla miłości. I nigdy w tym nie ustaje!

Każdy z nas codziennie staje na nowo przed decyzją: „Po której stronie chcę stanąć? Po stronie śmierci – wycofania się z życia? Czy raczej po stronie życia - po stronie radości i pokoju serca?”. A ceną życia jest codzienny trud i wysiłek. Codzienne powstawanie na nowo i codzienny wysiłek uwierzenia na nowo, że to życie, mimo wszystko jednak ma sens.

+AMGD by Dariusz Michalski SJ. 2019
Wykonanie: Solmedia.pl

UWAGA! Serwis używa cookies.

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem