szczescie

Dr Bronni Ware, była pracowniczką hospicjum dla osób śmiertelnie chorych. Wyjawiła tajemnicę, czego najczęściej żałują ludzie znajdujący się u kresu życia. Jej zadaniem było przyniesienie ulgi umierający pacjentom. Tym samym spędzała ona przy nich ich ostatnie dni i godziny. Jej prawdziwe nazwisko jest nieznane. Z jej rozmów z osobami, które miały umrzeć w niedługim czasie wynika, że to, czego najbardziej żałowały, gdyż nie odważyły się tego uczynić w swoim życiu, można zebrać w pięciu typach wypowiedzi:

1. Żałuję, że nie miałem odwagi żyć po swojemu. Niestety żyłem tak, jak oczekiwali tego ode mnie inni

Tego moi rozmówcy żałowali najczęściej. Kiedy zdali sobie sprawę, że ich życie dobiega końca i patrzyli wstecz, wyraźnie dostrzegali jak wielu marzeń pozostało niezrealizowanych. Większość z nich nie spełniła nawet połowy swych pragnień i umierali wiedząc, że ich obecny stan jest wynikiem wyborów jakich dokonali lub jakich zaniechali.

Wniosek: To bardzo ważne, by spróbować spełnić chociaż niektóre marzenia. Z chwilą utraty zdrowia, jest już zbyt późno. Zdrowie przynosi wolność, z której niewielu z nas zdaje sobie sprawę. Uświadamiamy to sobie dopiero z chwilą, gdy je tracimy.

 

2. Żałuję, że tak dużo pracowałem.

Mówili o tym wszyscy mężczyźni, którymi się opiekowałam. Przegapili dorastanie dzieci i wspólne spędzanie czasu z żoną. Kobiety również wyrażały podobny żal. Jednak z racji faktu, iż większość z nich pochodziła ze starszego pokolenia, rzadko pracowały zawodowo by utrzymać rodzinę. Mężczyźni głęboko ubolewali, że tak wiele czasu spędzili w gonitwie za zarabianiem na życie.

Wniosek: Dzięki wybraniu prostszego stylu życia i podejmowaniu świadomych wyborów, być może nie potrzebujesz osiągać tak wysokich dochodów, jak ci się wydaje. A tworząc więcej przestrzeni na kontakty międzyludzkie w swoim życiu możesz stać się szczęśliwszym i bardziej otwartym. Tak na marginesie – czy wiesz, że Grecy należą do jednych z najbardziej szczęśliwych narodów w Europie? Mają ogromne długi, ale uwielbiają spędzać czas z rodziną i przyjaciółmi.


3. Żałuję, że nie miałem odwagi wyrażać uczuć.

Wiele osób tłumiło swoje uczucia, aby wywierając dobre wrażenie na innych utrzymać z nimi dobre relacje. W rezultacie, zatrzymali się na życiu w nieustannej obawie wobec opinii innych i nigdy nie stali się tym, kim naprawdę chcieli – czyli samymi sobą. Niewyrażone uczucia żalu i złości stanowią podłoże wielu chorób. Psycholodzy zwracają uwagę na to, że każde tłumione uczucie odkłada się w naszym ciele.

Wniosek: Nie możemy kontrolować reakcji innych ludzi. Jednak niezależnie od tego, jakby inni zareagowali początkowo na twoją szczerość, ostatecznie sprawia ona, że relacje nabierają zupełnie nowej jakości. Nie są oparte na poprawności, ale na szczerości. Tego typu relacje są znacznie zdrowsze i bardziej autentyczne.


4. Żałuję, że nie utrzymywałem kontaktu z przyjaciółmi.

Często moi podopieczni nie zdawali sobie sprawy z korzyści płynących z kontaktu ze starymi przyjaciółmi dopóki nie zrozumieli jak niewiele czasu im pozostało. Wielu było tak zajętych własnym życiem, że doprowadziło ich to na przestrzeni lat do rozluźnienia więzów przyjaźni, a ostatecznie do ich zerwania. U schyłku życia głęboko żałowali, że nie poświęcili czasu i troski na podtrzymywanie relacji z bliskimi. Każdy z nich tęsknił za swoimi przyjaciółmi kiedy umierał.

Wniosek: Słabe więzi z innymi ludźmi są cechą wspólną osób, które dużo pracują. Jednak kiedy stajesz twarzą w twarz z nadchodzącą śmiercią, materialne szczegóły życia schodzą na dalszy plan. Ludzie chcą mieć uporządkowane sprawy finansowe. Ale ostatecznie to nie pieniądze czy status, są dla nich najważniejsze. Zdobywają dobra materialne bardziej dla tych, których kochają. A przecież w ostateczności wszystko sprowadza się do miłości i związków. I to jest właśnie to, co pozostaje w ostatnich tygodniach życia – miłość i związki.

 

5. Żałuję, że nie pozwoliłem sobie być szczęśliwy.

Jest to wyznanie, które powtarzało się zaskakująco często. Wielu moich podopiecznych dopiero pod koniec życia uświadomiło sobie, że szczęście to kwestia decyzji i wyboru. Szczęście nie przychodzi samo. Przez większość życia tkwili w starych wzorcach i przyzwyczajeniach. Tak zwany „komfort" związków zawładnął ich emocjami i fizycznością. Strach przed zmianami powodował, że udawali przed innymi, i samymi sobą, że są zadowoleni z życia. Jednak w głębi duszy tęsknili do szczerego śmiechu i odrobiny wariactwa w swoim życiu. Do przyzwolenia bycia trochę dzieckiem.

Zobacz, że kiedy znajdziesz się na łożu śmierci, nie przyjdzie ci nawet do głowy zastanawiać się, co myślą o tobie inni. Jak wspaniale jest przestać się tym przejmować i śmiać do utraty tchu na długo przed tym, aż będzie za późno.

Wniosek: Życie to wybór. To TWOJE życie. Wybieraj więc świadomie i mądrze w zgodzie ze sobą. Szczęście nie przyjdzie samo – potrzebuje Twojej decyzji i konsekwentnych wyborów!

--
Photo used under Creative Commons from DMahendra


Cytat

W krzyżu nie jest najważniejsze cierpienie, lecz wypełnienie Woli Bożej aż do końca.

o. Piotr Rostworowski OSB/EC

Artykuł na email

emailChcesz otrzymywać powiadomienie o każdym nowym artykule? Wystarczy, że założysz konto!

Możesz w każdej chwili zrezygnować z subskrypcji pisząc na adres Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. Administratorem twoich danych jest o. Dariusz Michalski SJ. Więcej informacji dotyczących sposobu i zakresu przetwarzania twoich danych możesz uzyskać tutaj

Nie pamiętasz hasła?
Nie pamiętasz nazwy?

Gościmy

Odwiedza nas 214 gości oraz 0 użytkowników.

UWAGA! Serwis używa cookies.

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem