Niespodziewany gość

niespodziewany-gosc

Ktoś mocno zaczął walić do drzwi.
Przestraszyłem się.
Przecież nikogo się nie spodziewałem.
Walenie narastało.
Przeradzało się w głuche dudnienie,
i napełniało cały dom.
Spokój pierzchł.
Nie mogłem się nigdzie schronić przed hałasem i niepokojem.
W końcu podjąłem decyzję:
otworzę drzwi, ktokolwiek za nimi jest.
Gdy to zrobiłem
zobaczyłem za nimi przestraszony i skulony... lęk.
Nagle zrobiło mi się go żal.
Zrozumiałem, że nie znalazł nikogo,
kto chciałby go wysłuchać.
Zaprosiłem go do środka.
Gdy wszedł ku memu zaskoczeniu zrobiło się cicho.
Usiedliśmy naprzeciw siebie.
Zaczął opowiadać mi o sobie.
Słuchałem z uwagą, bez przerywania.
Miał tyle do powiedzenia!
A gdy już wszystko opowiedział
uśmiechnął się jak dziecko:
pogodnie i przyjaźnie.
Teraz już wiem, że gdy do moich drzwi
wali głośno niespodziewany gość
to najlepszym, co mogę zrobić
jest wpuścić go
i pozwolić mu mówić.

To nie zima...

to-nie-zima

Przemieniamy z Tobą ziemię w niebo.
W białą szatę stroisz cały świat.
Po ogrodach leżą kopy śniegu.
To nie zima, anioł zgubił pióra swe :-)

Pieśn jedności

Daj mi siłę

Przyglądam się Tobie Jezu, który chcesz przyjąć wolę Ojca. Posłuszeństwo jej zaprowadzi Cię na krzyż. Wolą Ojca jest dla mnie życie wieczne. Życie w prawdzie i miłości. Za prawdę trzeba zapłacić wysoką cenę. Ty chcesz to uczynić.

Już nie proszę, abyś oddalił ode mnie cierpienie. Proszę tylko, abyś udzielił mi potrzebnej siły i łaski do przyjęcia cierpienia, które jest potrzebne do oczyszczenia mego serca. Abym mógł żyć w pełni: w prawdzie i w miłości.

Czysta przyjemność

czysta-przyjemnosc

 

Poruszyło mnie to, co napisał kiedyś Franz Jalics SJ: "Bóg mówi do nas cały czas".

Nie bój się... uczuć! Czyli o tym, czego nie było w szkole

uczucia 2

Niedawno przekroczyłem umowną połowę życia i dopiero teraz uświadomiłem sobie, że rzadko zajmowałem się sferą uczuciową w sposób świadomy. Wiele z propozycji formacyjnych w Kościele nastawionych jest głównie na kształtowanie człowieka w wymiarze wiedzy religijnej (katecheza, seminaria, wykłady). Jest też duży wybór inicjatyw dotyczących formacji duchowej – takie czy inne formy rekolekcji. Istnieje natomiast poważna luka dotycząca sfery emocjonalnej. A przecież uczucia towarzyszą nam każdego dnia czy tego chcemy, czy nie. Czasem czujemy, że wręcz biorą nad nami górę. Gdy doświadczamy przykrych uczuć, łatwo dajemy się ogarnąć zniechęceniu czy poczuciu bezsensowności działań. Natomiast, gdy towarzyszą nam przyjemne uczucia, utożsamiamy je ze stanem szczęścia. Czy jest jakiś sposób na zintegrowanie ich z naszym codziennym życiem tak, abyśmy to my mogli mieć uczucia, a nie uczucia miały nas?

Czytaj więcej: Nie bój się... uczuć! Czyli o tym, czego nie było w szkole

Cytat

Panie, proszę zalej me rany oliwą swego Miłosierdzia.

DM

Artykuł na email

emailChcesz otrzymywać powiadomienie o każdym nowym artykule? Wystarczy, że założysz konto!

Możesz w każdej chwili zrezygnować z subskrypcji pisząc na adres Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. Administratorem twoich danych jest o. Dariusz Michalski SJ. Więcej informacji dotyczących sposobu i zakresu przetwarzania twoich danych możesz uzyskać tutaj

Nie pamiętasz hasła?
Nie pamiętasz nazwy?

Prenumerata RSS

Gościmy

Odwiedza nas 164 gości oraz 0 użytkowników.

UWAGA! Serwis używa cookies.

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem