droga wiary
Pewnego razu, gdy Jezus przechodził w szabat pośród zbóż, uczniowie Jego zaczęli po drodze zrywać kłosy. Na to faryzeusze mówili do Niego: "Patrz, czemu oni czynią w szabat to, czego nie wolno?" On im odpowiedział: "Czy nigdy nie czytaliście, co uczynił Dawid, kiedy znalazł się w potrzebie i poczuł głód, on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego za Abiatara, najwyższego kapłana, i jadł chleby pokładne, które tylko kapłanom jeść wolno; i dał również swoim towarzyszom". I dodał: "To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. Zatem Syn Człowieczy jest Panem także szabatu" (Mk 2, 23-28).

* * *
Generalnie można mówić o dwóch rodzajach wiary. Pierwszej opartej na literze prawa. Nie przewiduje ona żadnych wyjątków. W tak postrzeganej wierze cnotą jest bezbłędne przestrzeganie przykazań, praw i nakazów. Drugi rodzaj wiary to ten, który nie gardzi prawem, ale z drugiej strony postrzega je jako podpowiedź, wskazówkę. Na tej ścieżce wiary są możliwe wyjątki, szczególne sytuacje. To wiara, która kieruje się miłosierdziem, zrozumieniem. To wiara, w której prawo jest postrzegane jako coś, co ma stać w obronie człowieka i mu pomagać. W pierwszym modelu prawo pojmowane bezdusznie obraca się ostatecznie przeciwko człowiekowi.

Pewnie teraz zadasz sobie pytanie: "To do której wiary mi bliżej?". Zazwyczaj jakoś jedna wiara miesza się z drugą, ale rzeczywiście, któraś z nich w naszym życiu przeważa. Jeśli nie wiesz, do której Ci bliżej to proponuję małe ćwiczenie. Przypomnij sobie jakąś sytuację, w której dopuściłeś się grzechu, przekroczenia litery prawa. Jak potem się czułeś? Jeśli bliżej Ci do wiary-prawa to zapewne skończyło się to ostrymi wyrzutami sumienia, karceniem siebie, mówieniem sobie: "Musisz się wziąć w garść itd.". Być może byłeś woobec siebie na tyle surowy, że mogło to nawet graniczyć z nerwicą. Tak na marginesie mówi się o nerwicy eklezjogennej czyli takiej, której podłożem jest lęk płynący ze świadomości różnych swoich naturalnych bodźców, których nie można pogodzić z wymaganiami prawa religijnego. Rozwiązanie oczywiście istnieje. Jest nim właśnie postawa miłosierdzia.

A może skończyło się inaczej? Może świadom popełnionego grzechu byłeś przede wszystkim świadom Bożej Miłości do Ciebie: miłosierdzia, życzliwości i przebaczenia. Takiej Miłości, która nie odwraca się od Ciebie gdy grzeszysz? Pamiętasz tę starą oazową piosenkę: "Kochać to znaczy powstawać". Jeśli zasadniczo tak przeżywasz swoje grzechy i upadki, to znaczy, że bliżej Ci do wiary-w-Duchu.

Św. Ignacy Loyola sam przeszedł drogę głębokiego nawrócenia od wiary opartej na prawie, która doprowadziła go niemalże do samobójstwa, do wiary w Duchu, w której przyjął Boże Miłosierdzie i przebaczenie. To ten drugi rodzaj wiary pozwolił mu służyć Bogu i ludziom. Nie idealnie, ale realnie - tak, jak umiał. To ten drugi rodzaj wiary pomagał mu być wyrozumiałym i zaczynać od nowa, gdy coś stawało się klęską w ludzkim rozumieniu. A jaka jest Twoja wiara? Sztywna, twarda, zasadnicza, wręcz żołnierska i nie znosząca żadnych wyjątków? A może łagodna, cierpliwa, miłosierna, wyrozumiała? W jaką stronę chcesz podążać na ścieżce wiary?

+AMGD by Dariusz Michalski SJ. 2019
Wykonanie: Solmedia.pl

UWAGA! Serwis używa cookies.

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem