oko belka
Jezus opowiedział uczniom przypowieść: "Czy może niewidomy prowadzić niewidomego? Czy nie wpadną w dół obydwaj? Uczeń nie przewyższa nauczyciela. Lecz każdy, dopiero w pełni wykształcony, będzie jak jego nauczyciel. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku? Jak możesz mówić swemu bratu: „Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku”, podczas gdy sam belki w swoim oku nie widzisz? Obłudniku, usuń najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka brata swego. Nie ma drzewa dobrego, które by wydawało zły owoc, ani też drzewa złego, które by dobry owoc wydawało. Po własnym owocu bowiem poznaje się każde drzewo; nie zrywa się fig z ciernia, ani z krzaka jeżyny nie zbiera się winogron. Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta" (Łk 6, 39-45).

* * *
Próbuję wyobrazić sobie obraz, który ukazuje Jezus: nachylam się nad okiem bliźniego i wypatruję jakiejś drobiny, która mu tam przeszkadza. Czasem sam robię to z własnym okiem, kiedy coś mi do niego wpadnie. I naprawdę nie jest to takie łatwe. A jednak w codzienności udaje nam się to bardzo dobrze wobec... innych. Ktoś coś powiedział nie tak, jak mi się podoba. Ktoś mnie nie docenił. Ktoś przekroczył jakąś zasadę czy prawo. Ktoś myśli inaczej niż ja... A ja? A ja skupiam się na tym i rozkminiam to w kółko i na okrągło: "Jak mógł?!". I nawet nie dostrzegam jak staję się, a może już stałem się człowiekiem małostkowym. Skupionym na tym, co prawie niedostrzegalne. Nie zauważam belki w moim oku: ciężaru serca, który jest ceną za bycie strażnikiem prawdy, poprawności, idealności...

A może w tej przypowieści chodzi o to, abyśmy przestali widzieć drzazgę w oku drugiego człowieka i zobaczyli... człowieka! Tak, jego samego, który przecież dźwiga jakąś historię życia, który się zmaga ze swymi słabościami, o którym tak naprawdę niewiele wiem. Zobaczyć więcej niż widać na pierwszy rzut oka, spojrzeć z miłosierdziem to znaczy być wielkodusznym. Św. Paweł w Hymnie o Miłości przypomina, a może nawet ostrzega: "Po części tylko poznajemy". Nie uzurpujmy sobie władzy sądzenia, oceniania, korygowania. Któż dał nam do tego prawo? Natomiast w kontekście nadchodzącego Wielkiego Postu otwórzmy się na nasze własne nawrócenie. Zapytajmy naszych bliźnich co według nich możemy w sobie zmienić, czego oni od nas potrzebują, co możemy im dać? Pozwólmy niech mówią... I wzbudźmy w sobie wielkoduszność: pomyślmy dobrze o sobie, o naszych bliźnich i o naszym Bogu!