jezus pragne

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Słyszeliście, że powiedziano: „Oko za oko i ząb za ząb”. A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu: lecz jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz. Zmusza cię ktoś, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące. Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie. Słyszeliście, że powiedziano: „Będziesz miłował swego bliźniego”, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski" (Mt 5, 38-48).

* * *

Jezus wie, że będą nas spotykać ataki złego. Dlatego chce nas na to przygotować. W dzisiejszej Ewangelii uczy nas właściwej logiki walki duchowej. Paradoksalnie polega ona na nie koncentrowaniu się na złu, ale na dobru! Walka duchowa ze złem, w której chcielibyśmy skupić się na zwalczaniu samego zła, na uderzeniu w samo centrum zła po prostu nie przyniesie żadnego efektu. Dobre owoce daje skupienie się na dobru. Dlaczego? Bo walcząc bezpośrednio ze złem wcześniej czy później sami użyjemy moralnie złych środków. Walcząc we właściwy sposób ze złem trzeba zrezygnować z zasady odpłacania złem za zło, czyli ze starej zasady oko za oko, ząb za ząb. Podejmując walkę duchową ze złem trzeba skupić się na dobru: „jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz…”. Zawsze jest jakieś dobro, które mogę uczynić. Dlaczego właśnie tak? Bo dobro ma w sobie wystarczającą siłę do pokonania zła: może nie tak szybko, nie tak spektakularnie, ale jednak ostatecznie odniesie sukces nad złem. Ma również swoją cenę: coś po ludzku stracę: szatę, siły, czas… Po drugie zwyciężając zło dobrem bronimy naszego serca przed wpływem zła: przed różnego rodzaju kompromisami, które zaczynają się zakradać do naszego serca, gdy chcemy bezpardonowo pokonywać zło. Zamiast przeklinać ciemności lepiej jest zapalić świecę – mówiła Matka Teresa z Kalkuty. To jest właściwy sposób walki ze złem: wzmocnić dobro w świecie. Wzmacniając je w świecie wzmacniam je również w naszym sercu.
Podejmując walkę duchową trzeba jednak pamiętać o stawianiu granic złu. Jezus pokazał nam to w czasie swojego procesu. Gdy został uderzony w jeden policzek nie nadstawił drugiego. Ale postawił granice oprawcy: „Dlaczego mnie bijesz?”. Są sytuacje, gdy możemy nadstawić drugi policzek, bo jeszcze nas na to stać, bo z jakiegoś powodu to dobre rozwiązanie. Bo być może jest to jedyny sposób, aby nie przechodzić na stronę złego – czyli nie oddawać ciosem za cios. Ale są również sytuacje, gdy należy postawić granice złemu. Zło nazwać złem i nie zgadzać się na nie. Nie wolno nam zgadzać się na bezkarność agresora. W ten sposób też możemy przejść na stronę złego: „Twoja niemoc rodzi przemoc”. Jest dużo prawdy w tym powiedzeniu.
Ostateczną walką, którą Jezus stoczył ze złem była walka na krzyżu. Ostatnie słowo Jezusa to: „Pragnę!”. Czego Jezus pragnie? Pragnie dopełnić swej ofiary. W naszej walce duchowej często dominuje lęk przed złem, przed cierpieniem, które jest ceną walki. Tym samym gubi się nasze osobiste pragnę: „Pragnę Panie Jezu by moja ofiara dla Ciebie przemieniła mnie wewnętrznie”. Postawa autentycznej ofiary dla Boga: znoszenia cierpienia ze strony bliźnich, przyjmowania codziennych trudów, przykrości, rozczarowań itd. - gdy wypływa z serca i jest oddana Bogu, uwaga – buduje człowieka, buduje moje człowieczeństwo! Poszerza Królestwo Boże na ziemi. Może warto odkopać w sobie pragnienie ofiarowania czegoś Bogu i drugiemu człowiekowi. Odzyskać pozytywne poczucie ofiary jako dobrowolnego daru z siebie, która może przynieść dobro drugiemu człowiekowi i mnie samemu. Pamiętając oczywiście o tym, że na pierwszym miejscu jest jedyna i niezastępowalna ofiara Jezusa Chrystusa. Świadectwo męczenników i świętych udowadnia nam, że jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boże, na obraz Chrystusa, który złożył ofiarę Bogu. Jesteśmy w Duchu Świętym do tego uzdolnieni. Tyle, że po prostu o tym zapominamy wybierając łatwiejsze życie.
Jezusowe „Pragnę!” na krzyżu oznacza m.in.: pragnę do końca złożyć z siebie ofiarę, zgodnie z tym, co zanotował Jan w swej ewangelii: „Do końca ich umiłował”. Zbliża się czas Wielkiego Postu. Warto podjąć refleksję nad pozytywnym sensem ofiary w swoim życiu.

+AMGD by Dariusz Michalski SJ. 2020
Wykonanie: Solmedia.pl

UWAGA! Serwis używa cookies.

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem