emaus 2020
W pierwszy dzień tygodnia dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. On zaś ich zapytał: Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze? Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało. Zapytał ich: Cóż takiego? Odpowiedzieli Mu: To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Tak, a po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. Nadto jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli. Na to On rzekł do nich: O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały? I zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego. Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. Lecz przymusili Go, mówiąc: Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił. Wszedł więc, aby zostać z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy oczy im się otworzyły i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili nawzajem do siebie: Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał? W tej samej godzinie wybrali się i wrócili do Jerozolimy. Tam zastali zebranych Jedenastu i innych z nimi, którzy im oznajmili: Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi. Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak Go poznali przy łamaniu chleba (Łk 24,13-35).

* * *
Oj w dziwnych czasach przyszło nam żyć. Zagrożenie epidemiologiczne uruchamia mnóstwo różnych teorii spiskowych. Czujemy się niepewni jutra, nie wiemy dokładnie skąd wzięło się zagrożenie i to wywołuje w nas napięcie. Chcemy chwycić się czegoś, co da nam jakieś wytłumaczenie, pomoże nam się odnaleźć w naszym pogubieniu. Ale robimy to podobnie jak uczniowie w drodze do Emaus. Okazuje się, że mamy często większe zaufanie do naszych odczuć niż do konkretnej wiedzy. Gdy Jezus dołącza do uczniów oni dzielą się faktami oraz swoimi odczuciami, które silnie wpływają na ich interpretację. Do tego stopnia, że nie wierzą, że pusty grób jest znakiem Zmartwychwstania.

Przypominam sobie sytuacje, gdy byłem kwestionowany jako kapłan, kustosz sanktuarium broniąc zasad służby ministranckiej, a co za tym idzie zasad liturgicznych. Przyszli do mnie mężczyźni bardzo pobożni, którzy chcieli wprowadzać modyfikacje w przyjętych powszechnie zasadach. Innym razem dostało mi się od kogoś, kto uważał, że przyjmowanie Komunii na rękę jest niewłaściwe, bo przecież... na ręce mogą pozostać okruszki Najświętszego Sakramentu oraz że Komunia Święta na pewno nie może przenosić wirusa (przestaje być w wymiarze ziemskim chlebem?).

Dzisiaj widzimy Jezusa, który... wykłada, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego. To nic innego jak egzegeza biblijna. Jezus nie odwołuje się do odczuć, ale do konkretu. W skrócie egzegeza biblijna to badanie i krytyczna interpretacja tekstów, która prowadzi do rozumienia i wykładni ukrytych prawd, alegorii czy sensów teologicznych. Jezus nie buja w obłokach. Odnosi się do konkretu widząc jak uczniowie... oddalają się od Jerozolimy. Czyli od prawdy. Coś wiedzą, jakoś to interpretują przede wszystkim na bazie swego lęku, rozczarowania i rozmijają się z prawdą. Miałem pokusę, żeby dzisiejszy komentarz zatytułować: "Nie daj się zwariować". Tak, bo do tego właśnie zmierza zły duch. Żeby nam zawrócić w głowie teoriami, które wydają się być prawdziwe i spójne (a takie są wszystkie teorie spiskowe), ale które jednak nie mają pokrycia w rzeczywistości.

A jakimi teoriami spiskowymi Ty żyjesz? Można je poznać po tym, że odbierają pokój serca, przeszkadzają w wykonywaniu codziennych obowiązków i sprawiają, że stajesz się coraz mniej ufny, a coraz bardziej podejrzliwy. Może warto przypomnieć sobie słowa Psalmu 131: "Izraelu, złóż w Panu nadzieję odtąd i aż na wieki!". Czyli zaufaj Bogu. Zaufaj Jego interpretacji. To znaczy także: zaufaj Kościołowi i nauczaniu Kościoła! Nic nie dzieje się bez wiedzy Boga. Jezus powiedział swoim uczniom: "Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat" (J 16, 33).

Ufając Jezusowi możesz tak, jak dwaj uczniowie wrócić do swojej Jerozolimy. Spotkać braci w wierze, odnaleźć na nowo swoje miejsce. Nie musisz wierzyć każdej usłyszanej sensacyjnej wiadomości. Twoje serce może być napełnione pokojem nawet wtedy, gdy wokół szaleje burza. Jezus pozwolił przyjść Piotrowi do siebie po wzburzonych falach, a gdy zaczął tonąć, szybko go uratował. W takiego Jezusa wierzę. I wierzę w Kościół, który takiego Jezusa ukazuje. A Ty?

+AMGD by Dariusz Michalski SJ. 2021
Wykonanie: Solmedia.pl

UWAGA! Serwis używa cookies.

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem