jezuz zmartwychwstanie dlonie rece

Jezus powiedział do Nikodema: Kto przychodzi z wysoka, panuje nad wszystkimi, a kto z ziemi pochodzi, należy do ziemi i po ziemsku przemawia. Kto z nieba pochodzi, Ten jest ponad wszystkim. Świadczy On o tym, co widział i słyszał, a świadectwa Jego nikt nie przyjmuje. Kto przyjął Jego świadectwo, wyraźnie potwierdził, że Bóg jest prawdomówny. Ten bowiem, kogo Bóg posłał, mówi słowa Boże: a z niezmierzonej obfitości udziela /mu/ Ducha. Ojciec miłuje Syna i wszystko oddał w Jego ręce. Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia, lecz grozi mu gniew Boży (J 3, 31-36).

* * *
Ojciec miłuje Syna i wszystko oddał w Jego ręce. Oddał wszystko, a więc ciebie też. Ojciec powierzył ciebie swojemu Synowi.
Powierzył cię dłoniom swego Syna, złożył ciebie w Jego dłoniach. W tym okresie wielkanocnym kierujemy swój wzrok i uwagę właśnie na dłonie Jezusa. I dobrze wiemy, że są to dłonie przebite, zranione gwoździami. Jezus, gdy wyciągał je na krzyżu, wyciągnął je bez oporu. Sądzę osobiście, że gdy żołnierz przykładał je do krzyża, mógł poczuć się zaskoczony. Ten skazaniec był inny, niż wszyscy pozostali. Tamci bronili się i próbowali wyrywać się okrutnym dłoniom rzymskiego żołnierza. Jezus przeciwnie, poddał się z całą uległością i wolą. Zgodnie ze słowami, które wypowiedział wcześniej, a które zanotował Ewangelista Jan: „Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je potem znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja od siebie je oddaję” (J 10, 17-18). Nasze ręce często służą nam do tego, by wyciągać je w geście zdobywania, gromadzenia, zabezpieczania się. Tak, jak uczyniła to Ewa, sięgając po zakazany owoc. A potem tymi samymi rękoma podała go Adamowi. I on tak samo jak Ewa wyciągnął swoje ręce po to, by coś zdobyć dla siebie. Ale wbrew woli Boga.
Nasze dłonie to wielki dar od Boga. Zostały nam dane, by przez nie przepływała miłość. Jej logika to nie logika zagarniania ku sobie. To logika świata, który próbuje sam siebie zabezpieczyć, nie widząc Dobrego Ojca, pełnego troski o każdego z nas. Gdy brakuje nam wiary w takiego Boga zatroskanego o nas i gotowego ofiarować nam wszystko, czego naprawdę potrzebujemy (nie wszystko w ogóle), wtedy rodzi się w nas lęk i niepewność. Czy na pewno uda mi się przejść przez tę trudną sytuację... Lęk budzi się w nas, gdy widzimy tylko nasze własne dłonie, a nie dostrzegamy ojcowskich dłoni Boga. Logika miłości, królestwa Niebieskiego nie polega na sięganiu po, ale na wyciąganiu naszych dłoni w kierunku Boga z nadzieją i ufnością, że we właściwym momencie złoży na nich to, czego nam potrzeba.
Już w Starym Testamencie znajdujemy zapewnienie, że Bóg wciąż patrzy na nas, zapewnienie, że jesteśmy Mu drodzy, że troszczy się o nas. Przypomina nam o tym Prorok Izajasz: „Oto wyryłem cię na obu dłoniach (…) Ponieważ drogi jesteś w moich oczach, nabrałeś wartości i Ja cię miłuję”. Jaki stąd wniosek? Kiedy Bóg patrzy na dłonie Jezusa widzi ciebie! W tym kontekście inaczej może wybrzmiewać pragnienie niewiernego Tomasza, by zobaczyć przebite dłonie Jezusa. Tomasz chce zobaczyć, że Zmartwychwstały nosi go wyrytego na swych dłoniach.
I zakończmy cytatem ze św. Ignacego Loyoli: Jest bardzo mało ludzi, którzy przeczuwają, co Bóg uczyniłby z nich, gdyby zaparli się siebie i całkowicie oddali się Chrystusowi Panu, aby On ukształtował ich dusze w swych dłoniach. Te przebite i poranione dłonie Jezus chcą Cię kształtować, chcą Cię prowadzić, by ostatecznie doprowadzić Cię do Ojca. To od Ciebie zależy czy pozwolisz Mu na to.

+AMGD by Dariusz Michalski SJ. 2022
Wykonanie: Solmedia.pl

UWAGA! Serwis używa cookies.

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem