ukrzyzowany rozaniecW czasie Ostatniej Wieczerzy Jezus, podniósłszy oczy ku niebu, rzekł: "Ojcze, nadeszła godzina. Otocz swego Syna chwałą, aby Syn Ciebie nią otoczył i aby mocą władzy udzielonej Mu przez Ciebie nad każdym człowiekiem dał życie wieczne wszystkim tym, których Mu dałeś. Ja za nimi proszę, nie proszę za światem, ale za tymi, których Mi dałeś, ponieważ są Twoimi. Ja im przekazałem Twoje słowo, a świat ich znienawidził za to, że nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata. Nie proszę, abyś ich zabrał ze świata, ale byś ich ustrzegł od złego. Oni nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata. Uświęć ich w prawdzie. Słowo Twoje jest prawdą. Jak Ty Mnie posłałeś na świat, tak i Ja ich na świat posłałem. A za nich Ja poświęcam w ofierze samego siebie, aby i oni byli uświęceni w prawdzie. Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał. I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś. Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją, którą Mi dałeś, bo umiłowałeś Mnie przed założeniem świata. Ojcze sprawiedliwy! Świat Ciebie nie poznał, lecz Ja Ciebie poznałem i oni poznali, że Ty Mnie posłałeś. Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich" (J 17,1-2.9.14-26).

* * *
W czasie pewnej wakacyjnej podróży z przyjaciółmi po Francji zagubiliśmy się w dojeździe na nocleg. Wylądowaliśmy w jakimś nieznanym nam miejscu, przy domu jednorodzinnym młodego francuskiego małżeństwa. Okazali się bardzo otwarci na udzielenie nam pomocy. Zadzwoniliśmy w miejsce docelowego noclegu i próbowaliśmy ustalić, gdzie się znajdujemy obecnie i jak mamy dotrzeć na nocleg. Kiedy udało nam się w końcu do tego dojść po dłuższym czasie, ktoś z nas w dowód wdzięczności, wyciągnął z kieszeni różaniec, chcąc go dać w prezencie. Kiedy młody francuz zobaczył krzyżyk z ukrzyżowanym ciałem Jezusa, natychmiast zaprotestował, mówiąc, że nie może tego przyjąć.

Może podobnie jest i z Tobą. To znaczy, na co dzień wierzysz, chodzisz do kościoła, czynisz wielokrotnie znak krzyża na swoim czole, ramionach i sercu, ale z drugiej strony czynisz wszystko, by nie iść drogą ofiarnej służby. Jeśli pomoc drugiemu mnie nie kosztuje, to czemu nie pomóc. Ale jeśli wiąże się z wyrzeczeniem, stratą lub cierpieniem, to już inna bajka.

Świętując dziś Święto Jezusa Chrystusa Najwyższego i Wiecznego Kapłana, trzeba postawić sobie pytanie: czy przyjmuję moje powołanie chrześcijańskie jako powołanie na wzór Chrystusa Kapłana? Czy jestem gotów przyjąć najpierw Jego ofiarę za mnie jako źródło mojego ocalenia i zbawienia? Jeśli tak, to tym samym staję się gotów przyjąć od Niego  i kolejną łaskę: naśladowania Go na drodze miłości i ofiarnej służby. Oto sedno życia chrześcijańskiego. Jeśli tak nie jest, to mogę prosić, aby postawa miłości i konkretnej służby w mojej codzienności stawały się stopniowo moim stylem życia wbrew moim wewnętrznym oporom. Mamy na to całe życie, choć nie wiemy, jak długo ono jeszcze potrwa.

+AMGD by Dariusz Michalski SJ. 2022
Wykonanie: Solmedia.pl

UWAGA! Serwis używa cookies.

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem