granica czlowieczenstwo
Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. (25) Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. (26) Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? (27) Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi i wtedy odda każdemu według jego postępowania (Mt 16, 24-27).

* * *
Wygląda na to, że jesteśmy coraz bliżej możliwości pozyskania całego świata. Coraz więcej podróży, miejsc gdzie można dotrzeć. Praktycznie w przeciągu 24 godzin możemy znaleźć się w dowolnym miejscu na ziemi. Coraz więcej rzeczy, które możemy kupić – już nie tylko tych praktycznych, koniecznych do codziennego funkcjonowania, ale coraz częściej tych, które popularnie nazywamy gadżetami. Nie są nam konieczne potrzebne do funkcjonowania, można się bez nich obejść, a jednak tracimy co do tego pewność, gdy wchodzimy w ich posiadanie. „Inwazja pieniędzy na nasze myślenie unieważnia wszelką moralność” - przeczytałem ostatnio w pewnym tygodniku. Co za trafne stwierdzenie!

Coraz więcej możliwości komunikacji – można się dziś dodzwonić praktycznie w każde miejsce na świecie. Sam jestem pod wrażeniem możliwości kontaktowania się z moimi współbraćmi jezuitami, którzy pracują w indyjskiej dżungli. A wystarczy naciśnięcie kilku przycisków w komórce. Gdy czasem wracam kolejką z miasta do domu, słyszę rozmowy przez komórki: „Gdzie jesteś?”. „Co robisz?”. „Zrobiłeś zakupy?”, „aha, nie, tak...”. Krótkie, zwięzłe, zazwyczaj niepełne zdania. Byle szybciej, no bo wiadomo, że za rozmowy się płaci. Ale czy płacimy tylko pieniędzmi? A może głównie naszą duszą i sercem, które coraz bardziej ubożeją, bo gdy zmęczeni wracamy do domu, to już nie stać nas na ludzki dialog - już nie komórkowy, ale pokojowy, domowy. Nie stać nas na zrozumienie co dziś wydarzyło się w życiu drugiej osoby i co to dla niej znaczy. Czy o takim życiu marzyliśmy wcześniej?

Świat z pewnością się zmniejszył, stał się globalną wioską, ale bądźmy szczerzy, otwórzmy oczy – jeszcze bardziej został przez nas podzielony. Ośmiometrowy mur z wieżyczkami obserwacyjnymi dzielący ludzi w Jerozolimie. Granica dwóch Korei, gdzie żołnierze stoją na przeciw siebie z gotowymi do strzału karabinami. A może trochę bliżej: granica Polsko-Białoruska i zasieki z drutu kolczastego. Znajomy, który to widział miał jednoznaczne skojarzenia z obozami.

A teraz wejdźmy w głąb siebie, choć na chwilkę. Spójrzmy w nasze serca: przy całej różnorodności charakterów, usposobień, różnic związanych z płcią, mentalnością, wychowaniem – w całej tej różnorodności, z której zdajemy sobie sprawę coraz lepiej dzięki nowoczesnej medycynie, psychologii, socjologii itd. - czy stajemy się sobie bliżsi, serdeczniejsi, bardziej wyrozumiali, otwarci na siebie, umiejący przyjmować bogactwo swej różnorodności, nie krytykując i nie raniąc siebie, tylko przeciwnie próbując zrozumieć siebie nawzajem? Co się znajduje na granicy ludzko-ludzkiej – tu pomiędzy nami? A może i we mnie samym?

W miejscu, gdzie mieszkałem, w podwarszawskiej miejscowości na ogrodzeniu prawie każdej posesji znajduje się tabliczka z nazwą i telefonem interwencyjnym firmy ochroniarskiej. Zupełnie tak, jakby właściciele posesji czekali na napad, na atak ze strony innych ludzi. Nie wspominając już tabliczek o złym psie.

Nie mam gotowej recepty na to, żeby zmienić świat. Ale wiem, że chcę zacząć od siebie. Zrobię po prostu to, co podpowiada mi dzisiaj Jezus. Zapytam się samego siebie: Darku, cóż z tego, że cały świat zyskasz, jeśli poniesiesz szkodę na swej duszy, na swym człowieczeństwie? A potem zamilknę i pozwolę, żebym odpowiedzi poszukał w sobie.

+AMGD by Dariusz Michalski SJ. 2021
Wykonanie: Solmedia.pl

UWAGA! Serwis używa cookies.

Brak zmian ustawień przeglądarki oznacza zgodę.

Zrozumiałem